Nails Company - lakiery hybrydowe godne polecenia

Witajcie moi kochani !

Dziś przychodzę do Was z kolejną recenzją.

Kochani każda kobieta dba o swoje dłonie. Kremy , maski, peelingi - to wszystko robimy, aby wyglądały estetycznie. Ale dla wielu z Nas takie zabiegi nie wystarczają. Na pewno zgodzicie się ze mną , że dzięki pomalowanym paznokciom dłonie wyglądają o wiele lepiej.
Na początku używaliśmy standardowych lakierów, które długo wysychały, później pojawiły się znane Nam wszystkim hybrydy. Na pewno nie jedna z Was je robiła i pewnie nadal robi. Dla mnie jest to najlepszy sposób malowania paznokci, ponieważ nie muszę czekać , aż mi wyschną , siedzieć i na nie dmuchać. Uważać, aby nigdzie nie dotknąć. Z takimi problemami dzięki hybrydom możemy się pożegnać.

Dziś chcę Wam zaprezentować markę hybryd :

Nails Company



O firmie :
Firma Nails Company istnieje na rynku od ponad dwunastu lat.
Ich produkty są zarówno jak i dla osób początkujących jak i zaawansowanych. Formuły żeli, hybryd i akryli są dostosowane do różnych preferencji stylistek. Są zawsze na czasie - czy to z nowościami produktów, które wychodzą na rynku czy też w kolorystyce swoim lakierów, żeli .

 Od firmy otrzymałam : 

Flash Shine  


Od producenta :
Najnowsza formuła lakieru nabłyszczającego, który dzięki niezwykłej formule znajduje zastosowanie w lakierach hybrydowych oraz żelach kolorowych. Idealnie rozprowadza się na paznokciach nadając im nowy blask. Flask Shine nie posiada warstwy dyspersyjnej, a efekt "Gloss" utrzymuje się do 4 tygodni. Aplikacja za pomocą pędzelka pozwala na równomierne rozłożenie produktu bez smug. Flash Shine usuwamy pilnikiem lub frezem od manicure hybrydowego
Moja opinia :Nabłyszczenie jest na prawdę na najwyższym poziomie. Zazwyczaj używałam Top'u z Semilac'a natomiast ten  jest o wiele lepszy. Połysk przynajmniej dwa razy bardziej błyszczący od innych Top'ów. Utrzymuje się naprawdę długo. Nie rysuje się, nie odpada. Nakładając go, przez pół tora tygodnia był w nienaruszalnym stanie. 


Base Soak Off Bond
Od producenta: 
Idealny produkt stworzony dla klientek o łamliwych i kruchych paznokciach.
Nowa formuła pozwala przedłużyć paznokcie na szablonie, a formuła EasyShape, powoduje, że dopasowuje się do kształtu danej płytki. Base Soak Off Bond posiada warstwę dyspersyjną. Po utwardzeniu aplikujemy kolor lakieru hybrydowego na powierzchnię produktu. Baza jest całkowicie rozpuszczana przez Remover
 Moja opinia :
Niestety u mnie ta forma przedłużania się nie sprawdziła. Musiałam nałożyć ok 5 warstw, aby to co dobudowywałam się nie złamało. Jak dla mnie to za dużo, ponieważ paznokieć był bardzo gruby, a mimo tego był dalej elastyczny. Jak się domyślacie  dobudowaną część mogłam wyginać.

Base Ultra Strong

 Od producenta :
Innowacyjny preparat przeznaczony do osłabionych oraz z zniszczonych paznokci.
Działa jak " bomba witaminowa " na naturalną płytkę. Zawarte w bazie witaminy E i B2 odbudowują paznokieć nadając mu zdrowy wygląd. Base Ultra Strong stosujemy razem z wytrawiaczem typu Primer. Profesjonaliści aplikują bazę jako podkład pod żele i akryle. Produkt usuwany pilnikiem nie rozpuszcza się w removerze.
Moja opinia:
Jak ją dostałam oraz pierwszy raz nałożyłam, zauważyłam, że po zdjęciu hybrydy nie miałam tak wysuszonych paznokci jak wcześniej. Tak naprawdę nie było śladu, że na paznokciach była hybryda.
Jeśli będziemy stosowali ją przy każdym nakładaniu hybrydy czy żelu uważam, że nasza płytka może być w nienaruszonym stanie.

 Gelique



Gama kolorystyczna tych lakierów jest naprawdę ogromna. Można wybierać " wzdłuż i wszerz", a na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Tak naprawdę patrząc na te wszystkie cudowne kolory aż ciężko się na coś zdecydować. Chciało by się mieć je wszystkie.

Znajdziemy tu kolory od bieli do czerni , po róże, błękity , zielenie czy czerwienie. Ja miałam możliwość przetestować kolor "Lava's Love " czyli piękną czerwień, która była ich nowością na jesień 2016 r.
Kolor przepięknie wygląda na paznokciach i u mnie utrzymał się dwa tygodnie, więc jest to bardzo dobry czas. Tak naprawdę po dwóch tygodniach hybrydę powinno się zmieniać, ponieważ po takim czasie skóry sa już duże i pojawiają się odrosty płytki paznokciowej. 


Gelique Magnetique


Od producenta:
Efekt kociego oka na paznokciach. To niepowtarzalna linia lakierów hybrydowych , kótre dzięki opiłkom metalu nadają naszej stylizacji trójwymiarowego wyrazu. Magteique NC to przepiękna linia kolorów eleganckich, subtelnych  i wyrazistych. Aby stylizacja nabrała głębi, lakier magnetyczny aplikujemy dwa razy za każdym razem przykładając magnes do nie utwardzanego koloru.

  Moja opinia :
W tej ofercie lakierowej znajdziemy 33 różne efekty kolorystyczne kociego oka. Ja dostałam kolor wpadający w fiolet z drobinkami brokatu. Zakochałam się w nich . Przepiękny kolor, a nie mowa jak zrobiłam nim oczekiwany efekt. Mogłam się im przyglądać i przyglądać.
Oczywiście nie mogło zabraknąć magnesu, dzięki któremu tworzy się efekt kociego oka. 


1. Mermaid Effect - Efekt Syrenki, odcień złoty lub multikolor. To doskonały pigment do szybkich zdobień. Aplikowany na warstwę dyspresyjną lakieru hybrydowego lub żelu kolorowego. Nie zmienia odcienia podczas użytkowania.
  2. Holo Powder- Mirror Powder -  to światowy trend w stylizacji paznokci. Niezwykłe łatwa aplikacja pozwala uzyskać efekt tafli lustra na paznokciach. Nakładamy na warstwę nabłyszczacza bez warstwy dyspersyjnej. Do wykończenia stylizacji polecamy Top Chrome. 

Zarówno jednym jak i drugim efektem jestem mile zaskoczona. Aczkolwiek bardziej drugim, ponieważ jest on teraz bardziej na czasie.   A teraz kilka stylizacji pazurków z użyciem produktów, o których pisze w tym poście. 


 

















Cieszę się, że zapoznałam się z firmą Nails Company. Na pewno  nie raz skorzystam jeszcze z ich usług, ponieważ mają cudowne kolory, które zachwycą każdego, a co najważniejsze trzymają się ok 2 tygodni. Po za tym przemiły kontakt, chęć pomocy przy stosowaniu otrzymanych produktów- to czego brakuje wielu firmom. Nails Company zyskała tu bardzo dużego plusa. Dlatego wiem, że moja współpraca z tą firmą się nie kończy, ponieważ na pewno sama zakupię jeszcze kilka innych lakierów. I Wam kochani też polecam. Zajrzycie na ich stronę, a zobaczycie, że warto ;)
Buziaki Dla Was <3 
Nails Company - dziękuje za zaufanie ;)


Share:
Read More

Moje zakupy - H&M


Witajcie , witajcie, witajcie !

Dziś wtorek , dzień zakochanych !

Walentynki !

Wszystkim zakochanym życzę powodzenia w miłości , wytrwałości w niej oraz aby była tylko i wyłącznie szczęśliwa ;)

Dziś kochani przychodzę do Was z małym haulem , które ostatnio kupiłam. Przepraszam, ze nie są to zdjęcia profesjonalne, ale nie mam osoby, która z chęcią robiła by zdjęcia, dlatego często robię sama. Mój chłopak nie jest wielbicielem zdjęć i nudzi go jak pozuje więc mi w tym nie pomoże. Muszę liczyć na siebie, ale obiecuje, że kiedyś to się zmieni.












A to moja druga stylizacja. Spódnica jak i bluzka jest z H&M.
Bardzo lubię ten sklep, bo zawsze znajdę w nim coś ciekawego i za atrakcyjną cenę ;)




Czy któraś ze stylizacji przypadła Wam do gustu ? Jak spędzacie Walentynki ?







Share:
Read More

Podkład Bell - Royal Mat

Cześć kochani ! 
W końcu oczekiwany piątek, chciałam dziś zrobić Denko, ale niestety nie miałam czasu na robienie zdjęć, więc denko będzie później ;)

Dziś pod moją lupę poszedł podkład z Bell.

Ostatnio skończył mi się podkład, w sumie miałam  - jeden , który mnie uczulał oraz drugi, gdzie używam tylko od czasu do czasu. Nie byłam ostatnio w żadnej drogerii więc dlatego nie kupiłam żadnego drogeryjnego podkładu. Miałam zamiar zrobić zakupy w drogerii online dlatego nie po drodze było mi wstąpienie do stacjonarnej drogerii. Będąc w Biedronce oglądałam kosmetyki z Bell są  i zauważyłam właśnie go. Pomyślałam, że jest to dobra okazja, aby go wypróbować. 


Od producenta :
Matująco -  kryjący fluid z odżywczym aloesem. Zapewnia trwały, matowy makijaż przez wiele godzin. Kryje przebarwienia i niedoskonałości skóry, bez "efektu maski". Dobroczynne działanie aloesu sprawia, że skóra jest aksamitnie gładka, dobrze nawilżona i zregenerowana. Zawiera Wit. C I E oraz naturalny filtr UV. 


Konsystencja produktu jest półpłynna, dzięki temu idealnie nałożymy go pędzlem, palcami czy gąbeczką.
Wybrałam kolor lihgt sand, jeśli chodzi o barwę nie mają zbyt dużego wyboru, raczej są to jaśniejsze odcienie. Jak na zimę idealne. 

Ciekawa byłam jak będzie wyglądał na twarzy . Po nałożeniu rzeczywiście nie zrobił maski, natomiast wszystko było fajnie przykryte, czyli jak najbardziej spełnia swoją rolę przy kryciu niedoskonałości. Podkład utrzymuje się na twarzy ok 5- 6 godzin, w zależności czy nałożymy go na bazę czy też nie. Uważam, że jak za taką cenę to podkład utrzymuje się długo. 

Szczerze mówiąc najbardziej obawiałam się tego czy fluid nie zrobi krzywdzie mojej twarzy, która i tak jest w nie najlepszym stanie. I tu ma u mnie duży plus.
Niektóre tanie kosmetyki mogą źle działać na cerę , ponieważ składniki stanowią wiele do życzenia. Tu mimo iż się obawiałam, tak naprawdę nie miałam czego. Nic mnie nie wysypało, nie wywołał u mnie większej ilości zaskórników. Nie po zapychał , nie podrażnił. 

Jeśli chodzi o wydajność dla mnie jest średnia, ponieważ mam go dwa tygodnie i już mi się kończy. Co prawda malowałam się nim co dziennie. 

Wspomnę , że kupiłam go za jedyne 10 zł.

 Jestem osobą, która dzieli kosmetyki do pracy, a na imprezę czy na wyjście ze znajomymi.
Wtedy potrzebny jest mi bardziej trwały kosmetyk.

Natomiast jeśli chodzi o ten podkład to jestem na TAK. Przy takiej cenie naprawdę nie należy zbyt dużo oczekiwać, a on fajnie się sprawdza.


Czy wrócę do niego ?  Myślę, że jeszcze tak, będzie zawsze leżał w moich zasobach, aczkolwiek czas na spróbowanie jakiegoś innego. 




Udanego weekendu kochani ! Ja uciekam do Kina na Grey'a  ;))

Mieliście ten podkład ? Jak Wam się sprawdził ? A jaki możecie polecić?
Share:
Read More

Pharmaceris - antybakteryjny żel myjący

Witajcie <3

Już środa  wieczór, coraz bliżej weekendu i to mnie cieszy. Sobota i niedziela jest chyba najbardziej lubianymi dniami tygodnia i wcale się nie dziwie. 

Dziś przychodzę z kolejną recenzją. Wiecie, że bardzo ważne dla mnie jest teraz dbanie o skórę twarzy, ponieważ mam z nią mały problem. Będąc nastolatką moja twarz była delikatna oraz promienna i nie było zbędnych gości. A teraz w wieku 23 lat mam wysyp na twarzy. Staram sobie z tym radzić, ale różnie wychodzi. Dlatego jak się domyślacie kolejny produkt o którym chcę napisać jest to kosmetyk z serii anty trądzikowej.


Pharmaceris - antybakteryjny żel Myjący T do twarzy 

Właśnie o nim będzie dzisiejszy post. 
















Może zacznę od informacji od producenta :
 Dowiedzieliście się właśnie o wskazaniach tego żelu, jego działaniu oraz sposobu użycia. 

Składniki: 
  • Kwas migdałowy – aromatyczny hydroksykwas o działaniu antybakteryjnym. Działa złuszczająco i regenerująco na naskórek. Reguluje proces powstawania zaskórników, zmniejszając ich widoczność oraz częstotliwość pojawiania się.
  • Salicylan sodowy – delikatnie złuszcza zrogowaciały naskórek. Przywraca równomierną strukturę skóry i zdrowszy wygląd. Skutecznie oczyszcza skórę i zmniejsza tendencję do tworzenia się zaskórników.
  • Wosk z mango – bogaty we właściwości nawilżające, dogłębnie wnika w skórę i natłuszcza jej warstwy. Chroni i odbudowuje naskórek.

Bezpieczeństwo i wysoka tolerancja potwierdzona klinicznie i dermatologicznie.
  • HIPOALERGICZNY,
  • BEZ PARABENÓW,
  • BEZ SLS,
  • BEZ SLES,
  • BEZ MYDŁA,
  • BEZ ALKOHOLU,
  • KOMPOZYCJA ZAPACHOWA BEZ ALERGENÓW.

 
Tak jak widzimy żel otrzymujemy w plastikowym opakowaniu. Jest naprawdę porządne, ponieważ stosując go dłuższy czas nie powstały żadne ryski oraz zadrapania. Opakowanie zostało w stanie nienaruszonym.
W kolorach przeważa biały kolor. Niektóre wyrazy akcentowane są kolorem zielonym oraz czarnym. Tak naprawdę opakowanie minimalistyczne, proste ale jeśli chodzi o kosmetyki medyczne to takie opakowania wolę. Wyglądają bardziej profesjonalnie i mamy uczucie, że jest to kosmetyk, który na nas odpowiednio zadziała. 
 Zamknięciem jest pompka, która działa bez zarzutu. Nie zacina się, dozuje odpowiednią ilość produktu. Od razu wspomnę, że mi jedna pompka żelu zupełnie starcza na umycie twarzy. 



Żel jest przezroczysty, rzadki, dlatego ja wolę używać do niego gąbeczki, aby produkt mi nie uciekł z twarzy.
Na początku tak się działo, że brałam żel na rękę , zanim dotarłam z  nim do buzi to już jakaś część wylądowała w brodziku.  Używając gąbeczki - ja używam Konjac ( o której jak wspominałam napiszę później) żel zostaje na niej i lepiej się pieni.

Zapach bardzo neutralny, natomiast odczuwam od niego świeżość.

Nie szczypie, nie podrażnia, nie uczula ani nie zaczerwienia skóry !






Kupując go zastanawiałam się czy dobrze robię, że wybieram akurat go, ponieważ miał bardzo dobrą konkurencję. Ale wszystkiego w życiu trzeba spróbować. 
Pierwszego dnia po zakupie stwierdziłam , że trzeba się przekonać na własnej skórze czy postąpiłam dobrze , że go kupiłam.
Oczywiście wcześniej przed użyciem dokładnie przyjrzałam się swojej twarzy. Zwróciłam uwagę na zaskórniki, jakie są, w jakich miejscach, jakiej wielkości. Po to, aby ocena była realistyczna. 
Na początku troszkę mało się pienił, ale przy użyciu wody to się zmieniło. Przy stosowaniu go z gąbką  nie mam z tym problemów.
Twarz po umyciu przestała się świecić, więc jak najbardziej zadziałał na sebum. Plus dla niego -pomyślałam.
Następnie zaczęłam przyglądać się mojej twarzy pod względem zaskórników. Z nimi mam akurat problem, ponieważ nawet jak je zlikwiduje to za chwilę pojawiają się nowe i tak bez końca.  Z nim sytuacja się zmieniła. Zauważyłam, że zaskórniki znacznie się zmniejszyły i to po jednym użyciu. 
Dla mnie natomiast ważny był efekt stosowania go dłużej.
To co zauważyłam - zaskórniki nie są już tak duże jak kiedyś. Jak wspominałam wcześniej czasami miałam tak, że je powyciskałam a następnego dnia pojawiały się jeszcze większe. Tu korzystając z żelu nie mam tego problemu. Oczywiście nie mówię, że wcale, ponieważ od czasu do czasu jakiś większy wyskoczy, ale naprawdę sporadycznie. Wcześniej co dziennie po kąpieli potrafiłam wyciskać moich wrogów, gdzie na drugi dzień nie było znać , ze coś zostało robione. Stosując go miesiąc spokojnie nie musiałam się nimi martwić, tak naprawdę raz na dwa tygodnie pozbywałam się ich samodzielnie, drogą mechaniczną.
OGROMNY PLUS !
          



                                                                

Świetnie działa antybakteryjnie, ponieważ pryszcze, które miałam zaczęły znikać, a na ich miejscu nie pojawiały się nowe. Oczywiście raz na dwa tygodnie jakiś wyskoczył, ale nie masowo jak działo się ostatnio.

Żel jest wart polecenia osobom, które borykają się z takimi problemami jak ja. Na tą chwilę jest najlepszym żelem do mycia twarzy . 

Kiedyś pisałam o Barwie siarkowej i ich żelu do mycia twarzy : Tutaj !
Twierdziłam, ze też jest świetny, ale tego na pewno nie przebije. Dlatego na tą chwilę ten kosmetyk jest moim numerem jeden jako żel do mycia twarzy radzący sobie z trądzikiem.

Znacie firmę ? Mieliście ten żel ? A może polecacie inny ? 

 
Share:
Read More

Organic Shop - peeling do ciała Belgijska Czekolada

Cześć !

Kolejny tydzień przed Nami. Jaki będzie ?
Tak naprawdę zależy to tylko i wyłącznie od Nas. Pamiętajcie, że najważniejsze jest nasze nastawienie oraz pozytywne myślenie. To pozytywne myśli przyciągają pozytywne przypadki, wydarzenia. Myśląc negatywnie szkodzimy sami sobie. Potęgą podświadomości przyciągamy złe chwile momenty.
Zmieńmy myślenie na pozytywne,a zobaczycie, że Wasz tydzień będzie o wiele lepszy ! 

-------------------------------------

Na początku chcę Wam kochani podziękować za to, że ze mną jesteście ! Cieszy mnie fakt, że z dnia na dzień jest Was coraz więcej. To dzięki Wam mam ochotę by pisać i by być tu dalej z Wami. 
Jesteście cudowni <3

-----------------------------------------

Dziś przychodzę do Was z recenzją peelingu do ciała.


Bohaterem dzisiejszego postu jest Organic Cocoa & sugar body scrub  - Peeling do ciała  belgijska czekolada. 

Jak sama nazwa wskazuje , zapowiada się ciekawie.

                                                                                                                                                                
 


Od producenta:
Luksusowy scrub do ciała z organicznym masłem kakaowym, cukrem trzcinowym i masłem shea zapewnia skórze wyjątkową pielęgnację. Oczyszcza z wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń i martwego naskórka, wspomaga usuwanie toksyn i dotlenia komórki. Wykazuje działanie ujędrniające i wygładzające, zmiękcza skórę i poprawia jej elastyczność. Wpływa też na wyrównanie kolorytu skóry i przywraca jej promienny i młody wygląd. Pozostawia na skórze wyjątkowy i bardzo zmysłowy zapach czekolady, który działa pobudzająco na zmysły. Odpowiedni do każdego rodzaju skóry.

 



Działanie:
- zmiękcza i wygładza skórę
- ujędrnia i poprawia elastyczność
- usuwa martwy naskórek
- dotlenia komórki
- pobudza zmysły

Zalety:
- nie zawiera SLS-ów, silikonów i parabenów
- łagodny dla skóry
- zawiera certyfikowane, organiczne składniki
- odpowiedni do każdego rodzaju skóry
- apetyczny, zmysłowy zapach






Peeling zapakowany mamy w plastikowym , przezroczystym  pojemniku z czarną nakrętką.
Po zdjęciu nakrętki ukaże nam się folia, dzięki temu wiemy, że nikt wcześniej nie dotykał naszego scrub'u.
 Po otwarciu ukaże Nam się ciemno brązowy produkt.Który niestety apetycznie nie wygląda, ale nie warto się zrażać ;)


Konsystencja naszego gagatka jest mocno zbita. Dzięki temu nakładając produkt na rękę nie musimy się obawiać, że gdzieś Nam ucieknie. Świetnie przyczepia się do ciała.  
Zapach - jest jak najbardziej wyczuwalny zapach czekolady. Obawiałam się, że może być zbyt mocny, a w moim odczuciu jest idealny. Ani za mdły ani za mocny. Naprawdę w sam raz. 



Można odczuć prawdziwą przyjemność kiedy go stosujemy. Dla mnie jest to chwila relaksu, chwila dla mnie. Stosując go od razu po pierwszym użyciu zauważyłam, że moja skóra stała się delikatniejsza. To znaczy, że martwy  naskórek został usunięty. Nie podrażnia naszej skóry, nie prowadzi do zaczerwień czy uczuleń.

Po regularnym stosowaniu czyli 2-3 razy na tydzień zauważyłam, że skóra stała się również nawilżona. Efekt miękkiej skóry utrzymał się ze mną na dłużej, a zawsze tego mi brakowało.
Niestety zapach nie utrzymuje się zbyt długo, ale to nie zraża mnie w żaden sposób do niego.

Wiem, że na pewno powrócę do niego. Tym razem myślę o innej wersji zapachowej.
Zaskoczył mnie bardzo przyjemnie i mogę polecić go każdej osobie, która lubi naturalne kosmetyki oraz delikatne ale zarazem działające peelingi.

-------------------------



Ten peeling jak i inne kosmetyki naturalne, które później zobaczycie kupiłam na stronie:
triny.pl 
Mogę Wam polecić tą stronę, ponieważ jest tam bardzo duży asortyment naturalnych kosmetyków. Firm jest tam tyle, że każdy znajdzie coś dla siebie. Po za tym bardzo fachowa obsługa oraz wszystko przyszło mi tak naprawdę na 2 dzień. Gdzie w innych drogeriach musiała bym czekać około tygodnia.
Oczywiście ważną sprawą dla mnie są ceny - a tu znajdziemy kosmetyki w przystępnych cenach. Na kieszeń każdego.
Pozostało mi tylko polecić ten sklep.


A Wy mieliście coś z tej firmy ? A może mieliście ten peeling ? Co o nim sądzicie ?

Używacie naturalnych kosmetyków ?

Na dziś to tyle buziaki dla Was <3
Share:
Read More

Ziaja Med - krem redukujący trądzik

Witajcie <3

Jak to dobrze, że już dziś piątek. W ten weekend mam dwa zaliczenia, także trzymajcie kciuki ! ;* 

Zauważyłam, że ostatnio polecam bardzo dużo kosmetyków. Zaczęłam się zastanawiać czy mam aż takie szczęście, że nie trafiają mi się buble ? Bywa różnie..
Zanim ocenię kosmetyk staram się podejść do tego naprawdę dokładnie. Nie wydaję opinii po stosowaniu kosmetyku przez jeden dzień, bo normalne, że nie poznamy działania kosmetyku przez tak krótki czas. 

Dziś przychodzę do Was z recenzją kremu Ziaja med - kuracja antybakteryjna.


Zacznę od tego, że krem ten kupiłam w aptece za niecałe 15 zł. Zdziwiła mnie taka cena, ale jednocześnie stwierdziłam, że nie jest drogi więc warto go przetestować. 


Substancje czynne zawarte w kremie:
1. Kompleks proteinowo- cynkowy - łączy ze sobą antybakteryjne właściwości cynku oraz łagodzące protein. Jego zadaniem jest normalizowanie pracy gruczołów łojowych, zmniejszanie przetłuszczania się skóry oraz zapobiega powstawaniu podrażnień, które wywołane są przez nadmierne gromadzenie się sebum na powierzchni skóry. Dodatkowo reguluje proces keratynizacji naskórka i chroni go przed utratą wody Ogranicza rozwój bakterii, które odpowiedzialne są za powstawanie wykwitów trądzikowych u osób z cerą tłustą oraz zmniejsza powstawanie ropnych zmian.
2. Ekstrakt z lukrecji - chroni skórę przed utratą wody oraz nawilża skórę. Ma działanie antybakteryjne więc pomaga w łagodzeniu stanów zapalnych skóry. Idealnie radzi sobie z podrażnieniami  czy swędzeniem skóry. Po za tym przyśpiesza gojenie ran oraz wyprysków. 
3. Ekstrakt z afrykańskiego drzewa - posiada właściwości antybakteryjne, reguluje pracę gruczołów łojowych oraz zapobiega powstawaniu zmian trądzikowych. Po za tym zmniejsza wydzielanie sebum oraz zmniejsza widoczność zaskórników.  Łagodzi podrażnienia i stany zapalne. 
4. Kwas oleanolowy - kontroluje wydzielanie sebum, redukuje łojotok
5. Alantoina - intensywnie nawilża oraz zapobiega naturalnej utracie wody. Przyśpiesza proces odnowy naskórka oraz łagodzi podrażnienia. Wygładza i zmiękcza naskórek. 
6. Prowitamina B5 - idealnie nawilża, zmiękcza i uelastycznia naskórek. Łagodzi podrażnienia oraz działa kojąco. 

7. Witamina A - stymuluje odnowę naskórka, wygładza zmarszczki oraz przywraca skórze elastyczność. 


INCI :





Krem otrzymałam w kartonowym pudełeczku, gdzie wszystko jest pięknie opisane. Może dowiedzieć się jak krem działa na trądzik, jak go stosować i jakie składniki są w nim zawarte.
Pudełeczko owinięte jest przezroczystą folią dlatego wiemy, że nikt wcześniej nie miał do niego dostępu.

Po otwarciu kartonika ukazuje nam się krem, który jest w pół plastikowej tubce.

Kolor wyciskanego kremu jest przepiękny - seledynowy.

Nie posiada specyficznego zapachu, tak naprawdę ciężko wyczuć jakikolwiek zapach.

Krem stosuje już od dobrego miesiąca, a tak naprawdę niewiele go ubyło. Wystarczy niewielką ilość nanieść na twarz, aby cała została pokryta kremem.

Niestety nie wchłania się tak szybko jak myślałam i zostawia na skórze troszkę tłusty film, który stosując na dzień przeszkadza. Natomiast kremu używam tylko na noc dlatego nie odczuwam dyskomfortu związanego z lepkością.

Krem nie nadaje się jako baza. Kilka razy wklepałam go pod makijaż. Natomiast kilka chwil później patrząc w lusterko byłam przerażona. Nie dość, że większa ilość makijażu znikła to na dodatek nie zrobiła tego równomiernie, a miałam na twarzy łatki podkładu.  Wyglądałam jak zebra, albo gorzej jak brudas.
Na początku nie wiedziałam o co chodzi, co się dzieje, że makijaż znika, ponieważ wszystko robiłam tak jak zwykle. Natomiast zorientowałam się, że zastosowałam krem jako podkład.

Nie nadaje się jako baza. 






























Firmę Ziaja bardzo lubię dlatego myślałam, że i z tym kosmetykiem będzie tak samo.

Zauważyłam, że krem ogranicza wydzielanie sebum. Skóra zaczęła się mniej świecić.
Jeśli chodzi o redukcję trądziku to nie zauważyłam żadnej poprawy. Trądzik jak był, tak został ze mną na dłużej. Akurat przed stosowaniem kremu miałam wyrzut pryszczy na twarzy. Dzięki temu mogłam sprawdzić jak zachowa się przy ich likwidacji. Niestety nie zrobił nic.
Nie zapobiegł nawet powstawaniu nowych, a przecież kompleks proteinowo -cynkowy miał temu zapobiec.

Zmniejsza zaskórniki ?

Kolejny minus dla kremu. Nie zauważyłam  zmniejszenia czy likwidacji zaskórników . W tym wypadku też się nie sprawdził.
Zaskórniki jest to ciężki temat i trudno się ich pozbyć. Myślałam, że może w niewielkim stopniu uda się zapobiec powstawaniu nowych. Ale niestety krem ich nie rusza.


Ale koniec minusów, teraz plusy, a jest ich nie wiele.
Stosując krem co dzień na noc zauważyłam, że skóra stała się miększa oraz nawilżona.
Chwała mu choć za to.








Podsumowując , krem kupiłam tak naprawdę, ponieważ myślałam, że pomoże mi w walce z trądzikiem, którego ostatnio dostałam. Stosując go miesiąc nie zauważyłam, żadnej poprawy.
Może zaczerwienia po krostach delikatnie zmieniły kolor na jaśniejszy, ale nic prócz tego.
Możemy go stosować do nawilżenia skóry, ponieważ tu uzyskamy fajne efekty.

Czy kupię go ponownie ? Nie , ponieważ zawiódł mnie w najważniejszej kwestii.

Czy znacie ten krem ? Stosowaliście go ?
A może macie jakiś do polecenia? 


Udanego weekendu robaczki <3
Share:
Read More

Konkurs na Instagramie

Cześć Wam wszystkim  <3 

Dziś przychodzę do Was z wiadomością o istniejącym na moim Instagramie konkursie! 


Zasady konkursu :
1. Należy być obserwatorem mojego Instagramu - Kobiecomania_zarebamalgorzata
2. Udostępnić zdjęcie konkursowe u siebie na profilu 
3. Dodać hasztag #konkurskobiecomania
4. Zaprosić dwie osoby do zabawy - pod zdjęciem konkursowym na moim profilu 

Konkurs trwa do 6 lutego. Wyniki zostaną podane 8 lutego.

Wygrać mają możliwość osoby spełniające wszystkie kryteria ! <3 

Kochani , jeśli jeszcze nie byliście u mnie na IG  - Zapraszam !

Ty też masz możliwość wygrać ! 

Więc szybciutko na mój profil <3

Share:
Read More

Rozgrzewająca maseczka z Eveline

Witajcie misie <3
Wracam do Was, wracam do zdrowia, znowu zacznę mieć czas i co najważniejsze siłę na recenzowanie dla Was ;) 
Obiecuje, że niedługo nadrobię wszelkie zaległości i odwiedzę Was wszystkich.

Wiele maseczek już stosowałam, próbowała. To coś nowego to za chwilę wracałam do czegoś sprawdzonego. Maseczek w domu jest u mnie pod dostatkiem. Jest w czym wybierać.
Ale z taką spotkałam się po raz pierwszy. 


Rozgrzewająca maseczka z Eveline. 

Od producenta :
5 w1
•OCZYSZCZA
•ZŁUSZCZA NASKÓREK
•ZWĘŻA PORY
•WYGŁADZA ZMARSZCZKI
•WYRÓWNUJE KOLORYT
SOS rozgrzewająca maseczka oczyszczająca 5 w 1, oparta na unikalnej kompozycji składników aktywnych, doskonale oczyszcza i odmładza cerę. Formuła maseczki bogata w koenzymy młodości Q10+R działające w synergii z glinką przywraca skórze młody i promienny wygląd, stanowiąc doskonałą alternatywę dla profesjonalnego zabiegu mikrodermabrazji. Skutecznie złuszcza martwe komórki naskórka, reguluje wydzielanie sebum oraz zmniejsza widoczność porów.
Technologia termiczna potęguje działanie składników aktywnych oraz doskonale przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych.

Składniki aktywne:
• KOENZYMY MŁODOSCI Q10+R zapewniają intensywną redukcję zmarszczek oraz zapobiegają powstawaniu nowych. Pobudzają naturalną zdolność komórek naskórka do samoodnowy.
• BIAŁA GLINKA delikatnie złuszczając martwy naskórek, głęboko oczyszcza, odblokowuje i zwęża pory, redukując ilość zaskórników oraz wygładzając cerę.
• OLEJ RUMIANKOWY nawilża, wygładza, koi i łagodzi podrażnienia. Rozjaśnia przebarwienia i wyrównuje koloryt.
• WYCIAG Z ZIELONEJ HERBATY – silny przeciwutleniacz, chroni skórę przed szkodliwymi czynnikami środowiska.

Maseczka jest w jednorazowym opakowaniu. Starcza na całą twarz.
Najważniejsze jest dla mnie jej działanie.
Po nałożeniu jej na twarz czułam delikatne szczypanie. Więc stwierdziłam, że to ma być efekt rozgrzewający. Mogę nawet stwierdzić, że było to przyjemnie uczucie.
Już po pierwszym użyciu zauważyłam, że moja skóra stała się delikatniejsza oraz, że pory, które w największej ilości mam na nosie zostały w pewnym stopniu usunięte. 
Jeśli chodzi o działanie oczyszczające maseczki, jak najbardziej jestem na tak i tu mogę dać 5/5. 

Wygładzenie zmarszczek akurat jest tu troszkę przereklamowanie, ponieważ tego na pewno maseczka nie robi. Na swoich - pierwszych , drobnych zmarszczkach nie zauważyłam poprawy, więc na pewno na większe i głębsze też nie zadziała. 


Producent obiecuje nam, że maseczka potrafi wyrównać koloryt skóry. Wybrałam ją też dla tego powodu, ponieważ moja skóra ma wiele przebarwień, które próbuje niwelować. Niestety tu też mi nie pomogła. Każde moje przebarwienie zostało w takiej postaci i w takim natężeniu kolorystycznym w jakim było. Tu ma ode mnie minusa. 

Oczywiście cena jest zadowalająca, ponieważ akurat ja dorwałam ją za niecałą złotóweczkę. Była wtedy na promocji. A tak normalnie kosztuje coś ok 2 zł. 

Jeśli chcecie poradzić sobie z męczącymi zaskórnikami to mogę ją polecić.
Ale na pewno nie oczekujce po niej nic więcej.
Czy do niej wrócę ? Tak, na pewno . Pogromcą zaskórników mogę ją nazwać ;))

Mieliście ją kochani ? Jakie maseczki polecacie ?

Dziękuje za Wasze życzonka odnośnie zdrowia, czytając od razu robiło mi się lepiej <3


Share:
Read More